|
Argentyna 2009 - podsumowanie mistrzostw! |
|
|
|
|
Wpisał: Łukasz Stawarz
|
|
01.12.2009. |
 Polska Reprezentacja wraca do kraju z trzecim miejscem w klasyfikacji generalnej. Wygrała po raz pierwszy w historii drużyna Argentyny, wyprzedzając zdecydowanie ekipę z Nowej Zelandii. Za niespełna 15 miesięcy kolejne XVII Mistrzostwa Świata w stolicy Nowej Zelandii Wellington. Większość zawodników stanie ponownie do rywalizacji o światowe tytuły już za 10 miesięcy w Las Vegas podczas IV Pucharu Świata. Legniccy zawodnicy do kraju wracają z dwoma medalami.
Sport jest wymierną dziedziną życia, w której jedni wygrywają drudzy przegrywają jednak ze szkoleniowego punktu widzenia zawsze niezbędna jest chłodna analiza startu bez oglądania się na dorobek medalowy. Poniżej ocena występu Marzanny i Pawła.
 Marzanna Pawlik - po raz pierwszy bez medalu mistrzostw Świata. W Argentynie poza podium znalazło się wielu mistrzów Świata i Europy. Najlepszą oceną jej występu niech będzie wypowiedź Wiceprezesa Polskiego Związku Taekwon-do ds. szkolenia wieloletniego trenera kadry narodowej Jerzego Jeduta. Jego zdaniem poziom, jaki Marzanna zaprezentowała w tych dwóch pojedynkach "o niebo" przewyższał wszystkie jej występy od mistrzostw Świata w Kanadzie. Przyznał, że przed zawodami obawiał się czy nasza zawodniczka jest jeszcze wstanie wrócić do swojej formy z najlepszych lat. Walki w Argentynie pokazały zupełnie co innego. Olbrzymia szkoda, że zabrakło przychylności sędziów w dogrywce kiedy Marzanna trzykrotnie wyprzedzała Słowenkę, trochę złości fakt jednostronnego obdzielania tylko jednej zawodniczki upomnieniami ze strony sędziny planszowej dodam tylko, że tej samej która tak bardzo skrzywdziła Pawła Mieszczakowskiego. Słowenka wielokrotnie klinczowała nieprzepisowo aby uniknąć wymian z Marzanną. Szkoda, że obie zawodniczki nie spotkały się w finale bo pozostałe 25 stanowiło tylko tło dla Pawlik i równie świetnie przygotowanej Zolnir. Zabrakło sportowego szczęści, ale jeszcze raz podkreślę, że szczęście wypracowuje się zawsze na treningach. Dodam tylko, że po walce naszą zawodniczkę spotkało dużo więcej uznania ze strony obserwatorów niż nową Mistrzynie Świata. Argentynka Soledad Serrano zawodniczka młodego pokolenia, która świetnie się zaprezentowała w turnieju drużynowym przyznała Marzannie Pawlik, że walka z byłą Mistrzynią Świata byłby dla niej wielkim zaszczytem. Brawo dla Marzanny za ciężką pracę jaką wykonała przed startem w Mar del Plata. Brawo również za stoczoną wojnę z Zolnir.
 Paweł Mieszczakowski - w turnieju indywidualnym był bliski medalu. Zaprezentował się bardzo dobrze. Pewnie wygrał z naprawdę wymagającymi zawodnikami z Kandy i Chile. Zdecydowanie bardziej dominował w walce z Argentyńczykiem niż na przykład Michał Mączka w walce półfinałowej z zawodnikiem gospodarzy. W drużynie walczył w każdym pojedynku. Nie poradził sobie z Niemcem i Włochem ale również dlatego, że wychodził do najlepszych zawodników przeciwników i co najważniejsze walczył z połamanymi kośćmi śródręcza. Po medalach z mistrzostw Europy do kraju Paweł przywozi dwa medale mistrzostw Świata i co najważniejsze wspomnienia z niezapomnianych mistrzostw, z niezapomnianego wyjazdu, dla którego trenuje się latami, dla którego tak warto uprawiać sport i przede wszystkim Taekwon-do.
Dzięki opóźnieniom w powrocie część kadry miała okazję zamieszkać w Sheratonie i zobaczyć Buenos Aires. Niektórzy na Buenos Aires i Urugwaj postanowili poświęcić więcej czasu. Do kolejnej wyprawy życia pozostało już niecałe 300 dni a w Nowej Zelandii najlepsi za 463 dni rozpoczną ponownie walkę o medale mistrzostw Świata. Naprawdę warto walczyć, przede wszystkim walczyć o swoje marzenia aby życie było niezapomnianą przygodą.


|