|
 Ilość zdjęć i wspomnień z kilkunastodniowego pobytu w Argentynie jest tak obszerna, że spokojnie wystarczyłaby na stworzenie oddzielnego serwisu poświęconego wyprawie na XVI Mistrzostwa Świata Seniorów i Juniorów "Mar del Plata 2009". Słowo wyprawa nie jest przypadkowe.
Dziewięć galerii to niespełna połowa wszystkich zdjęć, może w jakimś stopniu oddających atmosferę samych zawodów jak również czasu wolnego spędzonego w kraju, który podobnie jak pierwsze zdjęcie może wywoływać skrajne uczucia. Na nas mistrzostwa i Argentyna wywarły olbrzymie wrażenie. Ojczyzna tanga, której nazwa pochodzi od łacińskiego słowa argentum (srebro) to dalej kraj kontrastów. Argentyńczycy to w większości potomkowie imigrantów z Włoch, Hiszpanii ale również z Polski. To ludzie kochający sport, z których aż 100 tysięcy uprawia Taekwon-do!
Wspomniałem, że słowo wyprawa nie jest przypadkowe bo jak inaczej nazwać blisko 13 tysięcy kilometrów przebytych autokarami i samolotami w ciągu 40 godzin przez naszą drużynę. Wejście do galerii poświęconej podróży i pierwszym godzinom w Mar del Plata przez poniższy obrazek:
 W drugiej galerii znajdują się zdjęcia z pierwszego dnia pobytu w Mar del Plata. Pomiędzy porannym ważeniem i popołudniowym treningiem kadrowicze mieli okazję zobaczyć troszeczkę więcej argentyńskiego kurortu. Galeria pod obrazkiem:
 W czwartek 26 listopada był pierwszym dniem rywalizacji o medale przede wszystkim w konkurencji układów formalnych. Poniżej zdjęcie z linkiem do galerii z tego dnia:
 Po konkurencjach technicznych przyszedł czas na zmagania w walkach w turnieju indywidualnym. Dwa dni przyniosły niesamowity poziom emocji, dramaturgii, który był konsekwencją nie tylko kontrowersyjnych sędziowskich decyzji ale przede wszystkim fantastycznego poziomu walk, szczególnie w turnieju seniorów. Galeria poniżej:
 W niedzielę przyszedł czas na walki drużynowe. Finał Polski z Argentyną rozegrany został przy ogłuszającym dopingu argentyńskiej publiczności. Chyba żaden dotychczasowy drużynowy pojedynek nie był rozegrany w takiej atmosferze. Kilka tysięcy za Argentyną i ku zaskoczeniu gospodarzy kilkaset gardeł z Europy za Polską! Szkoda tylko, że sędziowie nie dostosowali się do poziomu zawodników i publiczności. Galeria pod zdjęciem:
 W poniedziałek rano cała drużyna wyjechała do stolicy Argentyny, Buenos Aires. W wyniku opóźnienia lotu powrotnego wszyscy zawodnicy mieli okazję zobaczyć "Boskie Bueno". Seniorzy, którzy zaplanowali poświęcić kilka dni na poznanie Argentyny w większości zostali zakwaterowani w Hotelu Gran Argentino w samym centrum przy słynnej Avenida 9 Julio - szerokiej na 200 metrów ulicy Buenos Aires. Dzięki przypadkowo poznanym już w pierwszym dniu rodakom, zobaczyliśmy prawdziwe oblicze tego miasta. Jeszcze raz możemy podziękować Tomkowi, który poświęcił swój cały wolny dzień i oprowadził nas po najważniejszych zabytkach, dzieląc się jednocześnie olbrzymią wiedzą o całej Argentynie. Do tego argentyńska kuchnia i wszechobecne tango. Buenos Aires w pigułce pod zdjęciem:
 Dopiero za drugim podejściem przeszliśmy słynną portową dzielnicę La Boca. Najniebezpieczniejszą dzielnicę Bueno Aires musieliśmy zaliczyć! Jednak za pierwszym razem dotarliśmy do niej po godzinie osiemnastej i na sugestię miejscowego sklepikarza zwiedzanie przełożyliśmy na kolejny dzień. To tu urodził się słynny Maradona. Zdjęcia z La Boca poniżej:
 Być w La Boce i nie zobaczyć muzeum i stadion słynnego piłkarskiego klubu Boca Juniors. To byłoby niewybaczalne. Wejście do galerii przez zdjęcie:  W ostatnim dniu po wykupieniu biletów na prom do Urugwaju 15 osób spędziło niezapomniane godziny w uroczej miejscowości założonej w XVI wieku przez Portugalczyków - Colonia del Sacramento. Zdjęcia z pobytu w Urugwaju po kliknięciu na poniższy obrazek:
 Jak po takich przeżyciach wrócić do codzienności. Jedyną pociechą pozostaje świadomość, że za kilkanaście tygodni nowy sezon. Za kilka miesięcy mistrzostwa Europy. Za 10 miesięcy Puchar Świata w Las Vegas. Za 15 miesięcy mistrzostwa w Nowej Zelandii. W Buenos Aires poznaliśmy rodaka, który siedem lat temu wyjechał do Ameryki Południowej na wczasy! Przedłużył je tylko o 6 lat i 10 miesięcy. Gdyby nie Taekwon-do, większość z nas marzyłaby o takich przygodach. Jednak dla wszystkich trenujących zbliżająca się zima jest bez znaczenia, bo każdy trening i każdy start jest jak Buenos i Argentyna!!!
|